Dlaczego lekarze protestują?

Leka­rze prze­pra­sza­ją Pacjen­tów
za nie­do­god­no­ści zwią­za­ne z wysta­wia­niem recept.

Sytu­acja ta jest wyni­kiem wpro­wa­dze­nia przez
Bar­to­sza Arłu­ko­wi­cza Mini­stra Zdro­wia
absur­dal­nych prze­pi­sów
nakła­da­ją­cych na leka­rzy obo­wiąz­ki urzęd­ni­ków NFZ.

Dla­cze­go przy­bi­ja­my pie­cząt­ki? Spró­bu­je­my to wyja­śnić.
Nowa usta­wa weszła w życie 1 stycz­nia 2012 r., a w poło­wie grud­nia 2011 r. zosta­ły zapo­wie­dzia­ne pro­te­sty leka­rzy. Auto­rzy usta­wy tłu­ma­czą, że jest zna­na już od pół roku, a wcze­śniej nikt nie sygna­li­zo­wał, że jest bublem praw­nym. To nie­praw­da. Już w maju wysła­li­śmy pierw­szy list (z pod­pi­sa­mi kil­ku­na­stu tysię­cy leka­rzy), do mini­ster zdro­wia Ewy Kopacz, infor­mu­jąc, że usta­wa wpro­wa­dza bała­gan i złe roz­wią­za­nia w ochro­nie zdro­wia. Pomi­ja­my oczy­wi­ście fakt, że roz­po­rzą­dze­nie i lista leków zosta­ły opu­bli­ko­wa­ne na ostat­nią chwi­lę. Kom­plet doku­men­tów był dostęp­ny dokład­nie 30 grud­nia o 23.10 - nikt nie miał szan­sy z nimi się zapo­znać.

A jakie roz­wią­za­nia wpro­wa­dza­ją?
Nakła­da­ją kary na leka­rzy, któ­rzy prze­pi­szą recep­tę nie­zgod­nie z wytycz­ny­mi mini­ster­stwa. Na pierw­szy rzut oka, to oczy­wi­ste. Prze­cież, jeśli chce­my brać pie­nią­dze, musi­my mieć wytycz­ne i ich prze­strze­gać. ALE TERAZ:

1. Musi­my spraw­dzić PEWNY dowód ubez­pie­cze­nia. W Pol­sce nie ma takie­go doku­men­tu. Cały czas “jest wpro­wa­dza­ny”, od 2004 roku… W związ­ku z tym jest peł­no róż­nych “doku­men­tów, któ­re chwi­lo­wo świad­czą o ubez­pie­cze­niu”. Jak to wyglą­da?
Skład­ka jest odpro­wa­dza­na nie wte­dy, kie­dy pra­co­daw­ca pobie­rze pie­nią­dze z wypłat, tyl­ko kie­dy wpła­ci je na kon­to NFZ. I to w ter­mi­nie. Jeden dzień zwło­ki spra­wia, że na kolej­ny mie­siąc jego pra­cow­ni­cy są nie­ubez­pie­cze­ni. Inny­mi sło­wy, naj­pow­szech­niej­szy druk RMUA, o niczym nie świad­czy, bo jak może­my brać odpo­wie­dzial­ność za to, że ktoś zapo­mniał. Tak samo wyglą­da to z ZUS-em. Jedy­ny pew­ny dowód, to potwier­dze­nie prze­la­nia skład­ki z ZUS do NFZ. A tego nie ma. Nawet dzie­ci, któ­re obo­wiąz­ko­wo są ubez­pie­czo­ne, mogą się zała­pać na “brak ubez­pie­cze­nia”. Jak? Dzie­ci ubez­pie­cza albo “rodzic” albo “urząd” - każ­dy ma swo­je ozna­cze­nia. Jeśli poda­my na doku­men­cie zły kod, pacjent jest trak­to­wa­ny jak nie­ubez­pie­czo­ny. A rodzi­ce, któ­rych pyta­my: kto zgła­sza dziec­ko do ubez­pie­cze­nia? - naj­czę­ściej nie wie­dzą o czym mówi­my… Oczy­wi­ście za nie­ubez­pie­czo­ne­go pła­ci­my karę.

2. Musi­my spraw­dzić, czy lek, któ­ry prze­pi­su­je­my jest zare­je­stro­wa­ny w danej cho­ro­bie. Niby wszyst­ko w porząd­ku, ale tyl­ko leki ory­gi­nal­ne majš peł­ną reje­stra­cję. Zamien­ni­ki już nie. Dla­cze­go? Bo każ­da zare­je­stro­wa­na “cho­ro­ba” kosz­tu­je. A wcze­śniej nikt o to nie dbał czy reje­stra­cja jest, czy nie, bo i tak sto­so­wa­no tą samą sub­stan­cję. Teraz np. nie może­my dać Polo­car­du pacjen­to­wi po zawa­le, bo tyl­ko aspi­rin ma reje­stra­cję. A to ten sam lek. Pierw­szy oczy­wi­ście dużo tań­szy, ale nie miał reje­stra­cji na zawał, mimo, że jest powszech­nie sto­so­wa­ny. Jeśli go zapi­sze­my zosta­nie­my uka­ra­ni. Poza tym duża część leków zaczy­na być sto­so­wa­na poza pier­wot­ny­mi wska­za­nia­mi - na tym pole­ga postęp w medy­cy­nie. Oka­zu­je się, że lek dzia­ła też w innych cho­ro­bach, więc zaczy­na się go sto­so­wać tak­że w ich przy­pad­ku. Teraz mini­ster­stwo tego zabra­nia.

3. Musi­my spraw­dzić naj­now­sze obwiesz­cze­nie na stro­nie mini­ster­stwa. Urzęd­ni­cy zapo­wia­da­ją, że lista leków będzie się zmie­niać tak czę­sto, jak trze­ba. Co to ozna­cza? Codzien­nie przed pra­cą będzie­my musie­li przej­rzeć listę kil­ku tysię­cy pre­pa­ra­tów, żeby zoba­czyć, czy nic nowe­go nie doszło. Jeśli zapi­sze­my lek ze “sta­rej listy” nie wie­dząc, że dziś rano wyszła nowa, zosta­nie­my uka­ra­ni. Tu nale­ży dodać, że w momen­cie poja­wie­nia się listy ser­we­ry mini­ster­stwa zdro­wia zawie­si­ły się …

4. Musi­my mieć zaświad­cze­nie od spe­cja­li­sty. Taki druk jest waż­ny rok. Czy­li co roku, nawet oso­by, któ­re tego nie potrze­bu­ją, muszą sta­nąć w kolej­ce, np. do kar­dio­lo­ga. Tyl­ko po zaświad­cze­nie. Jeśli nato­miast roz­po­zna­my cho­ro­bę np. aler­gię u małe­go dziec­ka, nie może­my dać mu tań­szych leków od razu. Musi być zaświad­cze­nie. Czy­li przez kil­ka mie­się­cy, bo tyle cze­ka się na wizy­tę u spe­cja­li­sty, pacjent dosta­je tyl­ko dro­gie leki. Dla wie­lu rodzin są one nie do wyku­pie­nia, więc dziec­ko nie jest leczo­ne. Jeśli się zli­tu­je­my i wpi­sze­my zniż­kę zosta­nie­my uka­ra­ni.

5. Musi­my okre­ślić, czy pacjent nie nale­ży do jed­nej z 9 grup “zniż­ko­wych” - np. kom­ba­tan­ci, krwio­daw­cy itp. Więk­szość pacjen­tów nie nosi ze sobą zaświad­czeń o przy­na­leż­no­ści do danej gru­py. Poza tym więk­szość tych zaświad­czeń łatwo sfał­szo­wać. I znów - to my zosta­nie­my oszu­ka­ni i … to my zapła­ci­my karę.

6. W tym całym zamie­sza­niu z doku­men­ta­mi mamy jesz­cze mieć czas zba­dać pacjen­ta i pomy­śleć jak go leczyć. A pózniej spraw­dzić, czy urzęd­nik z NFZ nam na to pozwo­li, bo może nasza wie­dza i publi­ka­cje nauko­we nie wystar­czą i dosta­nie­my karꅠMamy nadzie­ję, że poli­ty­cy zro­zu­mie­ją wresz­cie, że leka­rze są od lecze­nia, a urzęd­ni­cy od … sied­miu bole­ści.

SZANOWNI PACJENCI - PROSIMY, ZROZUMCIE NAS …
Leka­rze
Scroll To Top